Dziś w autobusie zaczęłam myśleć nad jedną sprawą, a dokładniej....
Co ludzie by zrobili gdybym umarła?
Płakaliby?
Śmiali się?
Cieszyli się, że nie ma kolejnej suki?
Kto by przyszedł na mój pogrzeb?
Mama? Tata? Rodzeństwo?
I to wszystko.
Ciekawe czy ktoś by powiedział po jakimś czasie:
"Brakuje mi jej"
"Pamiętam jak tu była"
Na pewno nikt tak nie powie.
Bo przecież ile jest warte życie ludzkie?
Słowo? Czyn?
Co?!
W tym świeie już chyba żaden normalny człowiek
nie troszczy się o innych,
A jeżeli już tak jest, nazywa się go "wariatem" "idiotom"
Więc w tym świecie nic, ani nikt się już nie liczy.
Kiedy tak nad tym myślałam, łzy pojedynczo zaczęły spływać
po mioim policzku.
Spojrzał i uśmeichnął się do mnie tylko jeden chłopak
na 15 osób siedzących w autobusie.
Przykre prawda?
Ale tak cholernie prawdziwe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz